niedziela, 24 listopada 2013

Ekologiczna pasta do zębów dostępna (prawie) stacjonarnie :)

Już o dłuższego czasu stosuję do mycia zębów tylko ekologiczne pasty. Niestety są one dostępne głównie w sklepach internetowych, a ja nie zawsze mam ochotę na czekanie na listonosza i ponoszenie kostów przesyłki. Dzięki wizażowemu wątkowi odkryłam pastę L'Angelica, która jest też dostępna w aptekach DOZ. Zamawiam pastę na stronie apteki i odbieram ją w pobliskim dozie. Wadą takiego zamówienia jest to, że suma wydanych pieniędzy musi przekroczyć 20 zł. Ja wówczas wkładam do koszyczka dwie takie pasty i mam spokój na dłuższy czas. :) Za 75 ml płacę 10, 49 zł. Za zamówienie nie ponoszę żadnych kosztów, więc można powidzieć że to tak jakby kupować pastę stacjonarnie. :)

Skład:
Aqua, Glycerin, Sorbitol, Calcium Carbonate, Hydrated Silica, Xylitol, Silica, Titanium Dioxide, Aroma, Sodium Myristoyl Sarcosinate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Xanthan Gum, Zinc PCA, Thymus Vulgaris Extract, Mentha Piperita Extract, Ocimum Basilicum Extract, Melaleuca Alternifolia Oil, Thymus Vulgaris Oil, Ammonium Glycyrrhizate, Limonene.

  • bez prowadzenia testów na zwierzętach
  • wyłącznie przy użyciu produktów rolniczych i zootechnicznych o certyfikowanym pochodzeniu ekologicznym
  • bez użycia GMO, czyli produktów modyfikowanych genetycznie
  • bez użycia substancji jonowych




To już moje kolejne opakowanie tego produktu. Pasta ma łagodny, ale na szczęście nie mdły smak.
Dla mnie pieni się idealnie - nie za mocno, nie za słabo.


Nie podrażnia moich dziąseł, nie szczypie mnie po niej język i podniebienie. Pamiętam, że jak używałam kiedyś colgate kupowanego zawzięcie przez moją mamę, to w pierwszej chwili łzy naciekały mi do oczu a język zaczynał nieprzyjemnie szczypać. Tutaj taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.




Pasta zapewnia uczucie odświeżenia, ale mój luby na przykład stosuje ją tylko wieczorem, ponieważ rano woli użyć czegoś mocniejszego. Ja jednak uważam, że to po prostu kwestia przyzwyczajenia do drogeryjnych, ostrych past z SLS. Ja sama nie cierpię mentolowych past, które sprawiają że czuję, jakby coś wyżerało moją jamę ustną. Cóż, może luby kiedyś się przekona. Ja sama stosuję rano i wieczorem. Ponadto używam płynu do płukania i to jest idealne połączenie.
 

Oprócz tego że pasta doskonale radzi sobie z osadem, to mam wrażenie że nawet wybiela zęby. U mnie efekt wybielania był wyraźnie zauważalny po jej regularnym stosowaniu.

Nie podoba mi się za to opakowanie... Wolałabym coś bardziej higienniczniejszego, a nie taką zakrętkę która się trochę nie dokręca. Oprócz tego niestety pasty nie można ustawić pionowo.


Pomimo to lubię do niej wracać, jest korzystna cenowo, delikatna dla dziąseł i dobrze usuwa osad i odświeża.





Stosowałam już wiele past ekologicznych. Może któraś jest zainteresowana jakimś krótkim zestawieniem i porównaniem?

9 komentarzy:

  1. Właśnie jej używam, bardzo ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. sprawdzałam na stronie DOZ i jest kilka rodzajów tej pasty. Która to jest konkretnie jakiej używasz? Zastanawiam się pomiędzy tea tree oil i wybielającą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie nią zainteresowałaś. Miałam ostatnio inną naturalną pastę i mnie zachwyciła, ale właśnie nie mam jej w aptekach. Musze spróbować tej!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja sytuacja ma się z pastą Arm&Hammer? pewnie totalna chemia:( ostatnio odkryłam ja w auchan, jest dość droga - 11 zł, ale często można trafić na promocje. Nie wiem jak to określić, ale jest inna niż zwykłe pasty. Praktycznie w ogóle się nie pieni, też nie szczypie w buzi. Uczucie po niej jest bardzo czystych zębów.

    Rozszyfrowałabyś to dla mnie? tu akurat wybielająca

    Aqua Sodium Bicarbonate (Baking Soda) Sorbitol Hydrated Silica Glycerin Tetrasodium Pyrophosphate Aroma Sodium Lauroyl Sarcosinate Sodium Saccharin Cellulose Gum Sodium Lauryl Sulfate Sodium Fluoride Limonene Cl 77891

    OdpowiedzUsuń
  5. przyznam, że Twój blog robi fajne wrażenie, bardzo dobry klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Delikatny smak brzmi zachęcająco, bo też nie lubię tych past, które wyciskają łzy z oczu... Jedna z Blendamed powodowała u mnie mdłości... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po zwykłych pastach mam tak samo: zaciśnięte gardło, piekący język i łzy w oczach. Tę pastę mam już od jakiegoś czasu, ale na razie grzecznie sobie czeka aż skończę Dabura.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zachęcająca propozycja! :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz serdecznie dziękuję :-) Na wszelkie pytania postaram się odpowiedzieć.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...